O tym myślę...

Na pamiątkę gestu Jezusa w Wielki Czwartek Papież Franciszek obmył stopy 12 osobom, wśród których było 3 muzułmanów z Syrii. Mimo, że to powinien być okres ciszy, skupienia i modlitwy, rozgorzała wojna. Oczywiście wojna na słowa. Jak to ostatnio bywa utworzyły się dwa obozy. 
Jedni uważali, że to gest pokoju w tych niebezpiecznych czasach, że papież chciał pokazać, że jest papieżem wszystkich ludzi. Inni krzyczeli, że to antychryst, który padł na kolana przed "islamską dziczą".


To skłoniło mnie do refleksji, zrodziło wiele pytań, które w mojej głowie krążą od dawna.
Zastanawiam się czy można być wierzącym, katolikiem i nie wyciągnąć ręki do potrzebujących, niezależnie od koloru skóry, narodowości czy wyznania. Człowiek to człowiek i należy mu się szacunek. Przecież głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć...itd.
Czy można wyjść z Kościoła i pluć na tych, którzy mają inne zdanie?

Czy można wierzyć w Boga, ale nie wierzyć w Kościół? Kościół, który krzewił religię katolicką za pomocą miecza i przemocy? Kościół, który wprowadził celibat nie w trosce o czystość księży, ale w trosce o majątek kościelny.
"Księża powinni paść owce, 
a nie być ich fryzjerami"
Papież Franciszek

Czy można wyjść facetowi/ kobiecie z łóżka i przyjąć komunię świętą? Bo przecież księża sami też lepsi nie są i rodziny mają i dzieci mają.
U praktykujących katolików wywołało zdziwienie to, że nie przystępuję do sakramentu komunii, gdyż żyję w konkubinacie, czyli związku niesakramentalnym. Jedni to rozumieli, inni twierdzili, że powinnam chodzić do komunii, jedna z osób powiedziała, "ale ona nie jest fałszywa".
Niestety księża zmuszają nas do fałszu, przymuszają nasze dzieci do uczestnictwa w mszach, wydają karteczki, sprawdzają obecność, wymagają deklaracji, których i tak nikt nie wypełnia.

"Bliższy Bogu jest niewierzący 
stosujący w życiu siedem przykazań, 
niż katolik, który wypełnia tylko trzy pierwsze"
Papież Franciszek

Czy można zmieniać partnerów, zdradzać, oszukiwać, żyć w związku nie pobłogosławionym przez Boga, a przed śmiercią wziąć różaniec w rękę, żyć w tzw. "białym związku" i mieć odpuszczone grzechy? Bo przecież Pan Bóg bardziej cieszy się z jednej nawróconej owieczki, niż całego stada dobrych katolików.

Czy można przebierać w prawach boskich i przyjmować te, które akurat nam pasują tu i teraz, a inne odrzuć?
W młodości byłam bardzo wierząca, modlitwa, Kościół, wiara, poczucie czystości po spowiedzi, życie wg. jasnych reguł. Z biegiem lat, gdy zaczęłam więcej widzieć, czytać, myśleć wszystko się wypaliło, jest pustka.
 "Cała historia Kościoła w naturalny sposób
skłania do nieufności wobec katolicyzmu"
Leszek Kołakowski

Kościół wyklucza tych, którzy żyją w związku niesakramentalnym, a ja nie chcę robić czegoś wbrew sobie, nie chcę, aby ktoś decydował o mnie, chcę aby taka potrzeba wychodziła z serca.
Czy można być dobrym człowiekiem i nie chodzić do Kościoła, ba nawet zastanawiać się czy ktoś nie zrobił z opowieści o Jezusie dochodowego biznesu? Bo kto mi przedstawi jasne i twarde dowody, które potwierdzą istnienie lub nieistnienie Boga. Tak, tak, stoję w rozkroku...i tylko takie słowa są dla mnie nadzieją
"Czy nie znacie przyzwoitych ludzi niewierzących?
Ja znam, mnóstwo, nawet w moim domu.
Często są o wiele bardziej przyzwoici niż my katolicy,
którzy bywamy obłudni"
Ks. J.Kaczkowski

MS

1 komentarz :

  1. Bóg najbardziej kocha niedoskonałych z doskonałym sercem...

    OdpowiedzUsuń