Punkt myślenia zależy od punktu siedzenia


 
Bardzo wierzę w karmę, wiem, że to co dajemy do nas wraca.....


Jakiś czas temu Moaa w poście Jak poznawać ludzi poświęciła mojej osobie akapit, który zakończyła słowami "w jej towarzystwie jak wygodnym płaszczu i wiem, że nigdy mnie nie ocenia."
Jak to jest z tym, że ja nie oceniam, czy nie mam własnego zdania, czy jestem asekurancka. Otóż nie, staram się nikogo nie krzywdzić. Żyję według zasady, kim jestem, aby osądzać

Bardzo wierzę w karmę, wiem, że to co dajemy do nas wraca.....

Wiele razy pisałam, że uwielbiam obserwować ludzi, analizować ich zachowania i relacje. Po dłuższym czasie, potrafię przewidzieć, co dana osoba powie, jak się zachowa. Zawsze staram się zrozumieć dlaczego? To pytanie często dźwięczy w mojej głowie. Dlaczego? Co jest nie tak? Nie szczekam jak  ratlerek, jaki to gnój, jaka to dziwka, jaki to frajer, itd., itd. W sieci, jak i w życiu pełno jest takich, którzy wiedzą lepiej jak masz żyć, co powinnaś zrobić. Z doświadczenia wiem, że ci "mądrzy" już nie są tacy wyrywni, gdy za jakiś czas spotyka ich to samo. Uciekają i próbują zamieść sprawę pod dywan. 
To nie jest tak, że jestem bierna, nie reaguję. Wprost przeciwnie, w sprawach ważnych potrafię walnąć pięścią w stół. Nie wyznaję zasady, "oni się pogodzą, a ja będę najgorsza", bo jeżeli tak będzie tzn., że ci ludzie, ten człowiek nie zasługuje na znajomość ze mną. 
Przyjaciółka matki, przez wiele lat znosiła bicie, znęcanie się fizyczne i psychiczne, aż przelała się czara goryczy. Złożyła pozew rozwodowy. Jej mąż miał taki tupet, że chciał obarczyć ją winą za rozpad małżeństwa. Wtedy zareagowałam ostro. Bez zbędnego gadania, przekonałam mamę, że gdy zajdzie taka konieczność ona będzie świadkiem swojej koleżanki,  a jeżeli pan mąż się obrazi to wielkiej straty nie będzie.
Nie tracę czasu na zbędne gadanie, ale jak trzeba reaguję. Dziś przyjaciółka żali się na męża, jest bliska rozwodu, jutro widzę jak paradują za rączkę. Nie oceniam, nie mówię, że jest głupia, bo wiem, jak wygląda życie, z całymi jego problemami. Wiem, że dziś go nienawidzisz, a jutro kochasz. Jeżeli dochodzisz do porozumienia, to jestem szczęśliwa. 
Bardzo łatwo jest kogoś ocenić, osądzić, wydać wyrok i pogrzebać, ale pamiętajmy, że punkt myślenia zależy od punktu siedzenia. 
Głośna sprawa w, której mężczyzna pod wpływem kokainy, na pasach zabija starszą kobietę. Każdy, o tym czytał. Ja też. Wpisy w necie masakrujące. Wina ewidentna kierującego. O czym tu gadać, ale holahola. Wyobraź sobie, że twój syn/ młodszy braciszek, zawsze rozsądny, ułożony i spokojny. Właśnie dostał prawko (ba, sama dołożyłaś parę groszy do jego pierwszego samochodu), chciał się pochwalić przed dziewczyną nowym autem lub na domówce u kolegi wypił piwko, młody jest to szybko spali, albo zapalił dżointa. Tragedia, chłopak nie dostosował prędkości, przecenił swoje umiejętności, palma mu odbiła. W wypadku zginęła przechodząca prawidłowo przez pasy dziewczyna. Czy dla ciebie twój brat będzie mordercą, czy powinien zgnić w więzieniu, czy zostawisz go na pastwę losu?! Otóż nie! Dla ciebie on będzie biednym chłopcem, któremu przytrafiło się nieszczęście. Będziesz biegać do adwokata, brać kredyty, szukać dowodów, aby mu pomóc. Dla ludzi po tamtej stronie ekranu on będzie mordercą, dla ciebie on będzie wszystkim.  

Mistrzyni Sprzeczności

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz