Jaka mać taka nać


Wsiadam dziś rano do tramwaju i o mało nie zostaję potrącona przez młodą dziewczynę, licealistkę, tak na oko...

Siada, wokół niej wianuszek kolegów. Pali elektronicznego papierosa, czym doprowadza mnie do szału. Jak, ja kurwa nienawidzę tego dziadostwa, a jeszcze bardziej tego przeświadczenia, że można go palić wszędzie.  Na kolejnym przystanku wsiada starsza pani. Stanęła obok grupki małolatów. Stoi, stoi, stoi. Nie ustąpiono jej miejsca. Kobieta zwraca uwagę jednemu z chłopców, że mógłby zdjąć plecak, bo jest tłoczno i przeszkadza. "przecież ja stoję w wejściu" usłyszała. Zero reakcji, rumieńca. Zlustrowałam, każdy z młodziaków miała na plecach plecak, żaden nie zdjął. Wiem, że wszyscy płacą za bilety i każdy ma prawo siedzieć, wiem, również, że starsi ludzie mają cały dzień wolny i nie muszą pędzić na bazarek czy do Biedronki już o siódmej rano, ale serce mi się kroi, gdy widzę stojącą babunię, kobietę w ciąży lub z małym dzieckiem i siedzącego nastolatka. 

Odwiedzam rodziców, spaceruję, cieszę się, że nasze miasteczko pięknieje. Tu coś naprawią, tu posadzą jakieś drzewka, odnową ławeczki, zbudowali nawet amfiteatr i jest pięknie. Co prawda wszyscy narzekają, że zbudowali, wydali pieniądze, ale tu się nic nie dzieje. Chyba są w błędzie, może w ciągu dnia głucha cisza, ale w nocy to tu się odstawia i "50 Twarzy Greya" i "Pod Mocnym Aniołem." Dzień pokazuje to, co działo się w nocy. Wszystko nowe, świeże, a już pobazgrane, obrzygane, w kącie prezerwatywy i butelki po piwie, ławeczki popsute, kostka wyrwana. Nie rozumiem, dlaczego ludzie srają we własne gniazdo?!

Moim rytuałem jest spacer z psem. Do lasu, który kiedyś nim był. Dziś to wysypisko śmieci, worki z odpadami, wycięte na opał drzewa, butelki po piwie, wódce, zużyte prezerwatywy, gadżety ćpunów. Obraz nędzy i rozpaczy. Jakie czasy, tacy ludzie! Nie, jacy ludzie, takie ich dzieci, takie podejście do drugiego człowieka, do natury i otaczającego go świata. Każdy narzeka, że młodzież pyskata, roszczeniowa, pijąca, rozwiązła, dewastująca, bez kręgosłupa moralnego. 
Wsiada taki młodziak, firmowa kurtka, firmowy plecak, na nogach koniecznie air max-y z wypasionym telefonem w ręku, modna fryzura à la Justin Bieber, Ronaldo lub inny celebryta. Ona, modne fale, kreska na powiekach, czerwone paznokcie. Wystylizowani, ale tylko zewnętrznie, bo ktoś zapomniał wpoić im choć odrobinę empatii i dobrych manier.
Ale hola, hola.... przecież to czyjś syn/córka, wnuk/wnuczka, brat/siostra, siostrzeniec/ siostrzenica. Przecież, ktoś te dzieci urodził, wychował/uje, ktoś powinien mu wpić jakieś wartości i priorytety. Nie patrz na dziecko sąsiada, patrz, co robi twoje, bo możesz się bardzo zdziwić, gdy różowe okulary spadną.

Żółwinka

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz