Zaszufladkuj swoich znajomych...




O przyjaźni, znajomościach, relacjach między ludzkich napisano wiele.
Uważam, że "zjesz beczkę soli nim poznasz do woli". Co w moim tłumaczeniu oznacza, że trzeba dużo czasu i różnych sytuacji, aby dobrze poznać drugiego człowieka. 
Z przyjaźnią jak z miłością czasem zaiskrzy i wiesz, że to jest to, innym razem trafiasz jak kulą w płot. W obu przypadkach czas pokaże czy ten związek jest wartościowy, dobry, uzupełniający czy może wasze relacje są toksyczne. Ludzi wokół siebie nie dzielę na rodzinę i obcych. Moja rodzina to wszyscy, z którymi łączy mnie więź emocjonalna, zaufanie, sympatia i szacunek. Nie biorę pod uwagę więzów krwi, są one dla mnie sprawą drugorzędną.


Lubię ludzi, nikogo nie skreślam, każdy dostaje ode mnie zielone światło. Poznając kogoś nie mówię "hej, jesteś super, bądź moją najlepszą przyjaciółką". Uważam, że ludzie muszą się dotrzeć, dopasować, ułożyć w tych swoich relacjach zanim zaczną używać jakichkolwiek definicji. Bardzo rzadko używam słowa przyjaciel, nie żongluję nim jak małpa w cyrku.
Jestem domatorem i nie bardzo lubię się przemieszczać, stać w korkach, przesiadać, podróżować. To moja pozostałość po małym miasteczku, gdzie przyjaciółka mieszkała pięto niżej, a reszta znajomych, gdzieś w pobliżu. Dlatego nigdy nie zakumpluję się z osobą, która tego nie zaakceptuje, nie jestem włóczykijem, ale mój dom zawsze stoi otworem.

Jak napisałam wyżej na początku nie definiuję, ale obserwuję, poznaję, odkrywam, poświęcam czas i uwagę, rozmawiam, testuję i po pewnym czasie każdą osobę z mojego kręgu wkładam do odpowiedniej szufladki. Jest mi tak łatwiej funkcjonować i zapewnia to spokój psychiczny. Pozwala uniknąć niedomówień i zastanawiania się, o co chodzi?!
 
Dzwoni Aga i otwiera się szufladka "bardzo ją lubię, ale nie powierzam jej ważnych tajemnic". Może to być też szufladka "kup mi coś w Ikei." Wykorzystuje mnie? Nie, bo jeżeli poproszę ją, aby zrobiła coś dla mnie, nie ma problemu. Lubię ją, ona lubi mnie, znamy się dobrze, często spotykamy, rozmawiamy, plotkujemy, śmiejemy, imprezujemy. Wiem, że dobrze mi życzy i mówiąc, o mnie używa stwierdzeń "uwielbiam ją" i "dałabym sobie za nią rękę uciąć". Jest tylko jedno, ale, wiem, że wieloma sprawami dzieli się ze swoim mężem. Jeżeli nie chcę, aby sprawy, dla mnie ważne były tematem niedzielnego obiadu, to jej o nich nie mówię. 



Najważniejszą rzeczą w relacjach z ludźmi jest dla mnie zaufanie. Osoby, które są w szufladce "można im ufać", są dla mnie priorytetem, jeżeli powiedzą "jestem pewna, na sto procent", "sprawdziłam to", "widziałam to", to kładę rękę na stół. Jak widać w tej szufladce są moje pewniaki, dowód mam jeszcze wszystkie palce.

Kolejna szufladka to "wiem, że czasem coś chlapnie, zrobi nie tak, uszczypnie, ale i tak zawsze im odpuszczę". Oczywiście nie obejdzie się bez awantury, ale przecież nie mogę się śmiertelnie gniewać na mamę, która czasem, coś pod wpływem emocji i w dobrej wierze zrobi, palenie. Na siostrę, która słynie z małych uszczypliwości, ale gdy zobaczy maszynę na śmietniku, to ją przytaszczy do domu. "Przecież chciałaś nauczyć się szyć. Ta jest niezniszczona, może będzie działać, to, po co będziesz wydawać kasę."

Szufladka numer cztery "jesteś jeszcze niezdefiniowany" tutaj są ludzie, z którymi zaczynam znajomość, coś mi w nich nie pasuję, są, bo się nie wymiksowałeś. Jeżeli coś im nie będzie pasowało i odejdą, pogniewają się, nie będę płakać. Przykładem może być pewna koleżanka, która ze mną pracowała, była młodsza i często stroiła fochy. Po mnie to spływało, bo są pewne impulsywne osoby, którym pozwalam "wyskakać się jak pchle na grzebieniu", aby im ciśnienie zeszło. Jak to nie skutkuje i mimo moich dobrych chęci nasze relacje, nie wpływają na spokojne wody, to do widzenia. Nie potrzebuję żadnych toksycznych znajomych, rozbierania relacji i uczuć na czynniki pierwsze. Kto komu, kto ile, jak, kiedy, dlaczego...... W żadnej mojej znajomości czegoś takiego nie przeżyłam, może, dlatego, że jestem odmieńcem i krąg ludzi wokół mnie jest dość hermetyczny. Nie znaczy to, że to ja jestem najmądrzejsza i albo będzie tak, jak ja to widzę, abo spadaj. Tych szufladek jest wiele więcej. Z każdej można wskoczyć piętro niżej, piętro wyżej, albo zostać oddelegowanym w Kosmos.

To jest oczywiście moje zdanie na temat ludzi i relacji z nimi. Spróbuj, przemyśl, pogrupuj, może tak będzie łatwiej. Może to uchroni cię przed niepotrzebnym rozdzieraniem szat. Nie będziesz czuć się zraniony, odrzucony. Przestaniesz zastanawiać się, o co chodzi? Lubię łatwe i przejrzyste sytuacje, nie mam ochoty na emocjonalny striptiz, bo jestem sztywna jak mokre gacie w zimie.
Zółwinka

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz