Polskie Gówno


Uwaga! Poniższy post jest prosty, płaski, z d*** i czytasz go na własne życzenie...

Wydaje mi się, że jestem bardzo tolerancyjna, a wręcz pobłażliwa. Wiele potrafię zaakceptować i na wiele przymknąć oko. Nie oceniam ludzi przez pryzmat tego, co czytają, oglądają, słuchają, ile mają na koncie, jaką furą jeżdżą. Jak mi człowiek pasi to pasi  i już! Najbardziej lubię śmieciarzy, kominiarzy, cieciów, bo jakoś się tak składa, że oni lubią mnie. Mojego dozorcę codziennie rano witam słowami "cześć narzeczony", tylko, dlatego, że on mówi "moja piękna".
Jednak ostatnio tak się składa, że  humor mi nie dopisuje i łapie mnie tzw. dołek. Nawet zaloty dozorcy nie poprawiają mojego samopoczucia, dlatego postanowiłam się odmóżdżyć, taki reset sobie zrobić, bez myślenia, analizowania, rozkładania na czynniki pierwsze. Wódki nie preferuję, więc postawiłam na kino. Miało być lekko, łatwo, wesoło, z chamskim, szowinistycznym żartem, a wyszło gównianie.
Nie wzięłam pod uwagę podpowiedzi zdrowego rozsądku, intuicji, opinii na filmweb, postawiłam na swojego ulubieńca Jakubika i dałam się nabrać na "Polskie Gówno". Niestety nawet mój super bohater nie zagwarantował mi uśmiechu i resetu mózgowego. Po pięciu minutach pomyślałam, co ja tu k**** robię, po piętnastu chciałam zwiewać. Siedziałam obok Pana M i czułam się zażenowana, że to ja wybrałam ten film, myślałam, że wlezę pod fotel. Nawet dziś czuję wielki niesmak, nic nie jest takie jak dawniej i pączek nie smakował:)))
Nie będę rozczulać się nad fabułą, bo nie ma sensu, mam nadzieję, że nikt na taki idiotyczny pomysł jak ja nie wpadnie. Tym sposobem wsadziłam panu Tymańskiemu 25,90 w dupę. Na zdrowie!
Całe szczęście, że to środa z Orange była, więc część tej żenady pokryła sieć, która dziś przysłała sms-a z zapytaniem czy mi się podobało. Otóż, nie, NIE PODOBAŁO MI SIĘ!
Zarówno na początku, jak i na końcu nie było nic, że mogę zgłosić reklamację, bo film wywołał u mnie destrukcję, więc pretensję mam tylko do siebie. 
Żółwinka

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz